Tytuł: Modlitwy przed i po mszy świętej na każdy dzień miesiąca
Autor: anonimowy :-)
wydawnictwo: Bernardinum
Moja ocena: 5/5
Największy plus: chrystocentryzm
Największy minus: brak informacji dotyczących okoliczności powstania rozważań
"A skądże mi to, że mój Pan, Syn mojego Boga przychodzi do mnie?"
Nie lubię książek "religijnych". Ściślej mówiąc, nie lubię większości z nich, gdyż często takie pozycje bardzo mnie rozczarowują. Jednak tym razem miałam szczęście natrafić na coś niezwykle wartościowego. Zapewne nigdy nie zwróciłabym uwagi na tę niewielką książeczkę z niepozorną, zieloną okładką i niewyróżniającym się niczym tytułem, gdyby nie bardzo entuzjastyczna opinia pewnej osoby na jej temat.
Zbiór rozważań przygotowujących do dobrego przeżycia mszy i komunii świętej miał zostać napisany 300 lat temu. Imię autora nie jest jednak znane. Książeczka ma bardzo przejrzystą strukturę. Zawiera 31 refleksji odpowiadających każdemu z dni miesiąca. Każde rozważanie podzielone jest na dwie części (przygotowanie i dziękczynienie) i każde jest rozwinięte w oparciu o jakiś tytuł/określenie Chrystusa. Na początku każdej refleksji autor zachęca nas do uświadomienia sobie "kto przychodzi". Każe czytelnikowi skupić się na Jezusie, na tym kim On jest. Oczywiście książeczka nie wyczerpuje całego bogactwa tytułów i określeń Zbawiciela, ale wskazuje na niektóre z nich: Chrystus-Król wieków, Mistrz, wierny Przyjaciel, nasz Brat, Chleb Boży, Odkupiciel, źródło życia... Znalazły się tutaj też piękne, choć może rzadko używane określenia jak "Ten, który pozwala się nazywać Matką" lub "Łowca Dusz". W każdym rozważaniu pojawia się również pytanie: "Do kogo przychodzi?". Na pytanie "kim jesteśmy" odpowiadamy często w kontekście przynależności światopoglądowej lub społecznej czy funkcji którą pełnimy, lecz tutaj autor jasno pokazuje, że nie ma to większego znaczenia i że tożsamość człowieka może być określana wyłącznie w odniesieniu do Tego, który przychodzi, czyli Chrystusa. On jest Panem- ja Jego sługą, On szczodrym dziedzicem Ojca, ja żebrakiem oczekującym Jego łaski, On Łowcą dusz, ja gazelą ugodzoną strzałami Jego miłości.
Wszystkie te tak cudownie chrystocentryczne refleksje są głęboko zakorzenione w Piśmie Świętym. Każda z nich to minimum formy, maksimum treści i to treści tak bardzo głębokiej, karmiącej i zapadającej w serce; treści której nie można po prostu przeczytać, lecz trzeba się nią delektować po kawałku, każdego dnia. Jedyne czego mi brakowało, to jakiegoś krótkiego wstępu, wyjaśnienia chociażby w jakim kraju i w jakim języku powstało to dzieło. Gorąco polecam "Modlitwy przed i po mszy świętej", oczywiście przede wszystkim osobom wierzącym, ale kto wie, może zechcą je przeczytać również osoby o innym światopoglądzie? Serdecznie zachęcam!
















