piątek, 27 maja 2016

Reżyser teatrów dramatycznych, Michał Gabriel zniknął niespodzianie o godzinie 21.37

W latach 1968-1989 ukazywały się w Polsce opowiadania serii kryminalnej "Ewa wzywa 07". Były wydawane w formie charakterystycznych cieńkich niebieskich zeszytów. Obecnie zainteresowanie nimi zdaje się powracać. Niektóre zostały ponownie opublikowane- np. 3 tomy "Wzywam 07 przez wydawnictwo Vesper. To właśnie publikacja Vesper zachęciła mnie do poszukiwania i czytania oryginalnych numerów serii. Jednym z nich, który zaprezentuję poniżej jest "Arlekin" Artura Moreny


Tytuł: Arlekin
Autor: Artur Morena
Wydawnictwo: Iskry
Moja ocena: 5/5
Największy plus: zawężenie kręgu podejrzanych, dzięki umiejscowieniu zbrodni w "zamkniętej przestrzeni"
Największy minus: Mało przekonujący motyw zbrodni

Akcja numeru rozgrywa się wokół tajemniczego, nagłego zniknięcia: "Reżyser teatrów dramatycznych, Michał Gabriel, siedzący na parapecie okna w willi krytyka muzycznego Henryka Dolińskiego zniknął niespodzianie i nieodwołalnie spośród żywych o godzinie dwudziestej pierwszej trzydzieści siedem." W obrębie pewnej zamkniętej przestrzeni ginie człowiek. Mordercą  może być tylko jedna z osób, które przebywały tam razem z nim kiedy doszło do zbrodni, nad którą  każda z nich oczywiście szczerze ubolewa, i żaden z podejrzanych wydaje się nie mieć żadnego  interesu w śmierci ofiary. Czy aby na pewno? 

Szczegółowe badanie wzajemnych powiązań między podejrzanymi a zamordowanym sprawia, że wychodzi na jaw wiele mrocznych sekretów. To, co wydawałoby się niemożliwe do wyjaśnienia może się okazać wcale nie aż tak skomplikowane. Przy pomocy fachowych analiz, ale również i przede wszystkim uważnej obserwacji ludzi i logicznemu myśleniu, po nitce do kłębka zagadka doczekała się rozwiązania.

Muszę przyznać, że powieść Artura Moreny, wciągnęła mnie, przykuła uwagę, a nawet wywołała dreszcze. Miałam  pokusę otwarcia ostatniej strony i sprawdzenia kto w końcu jest winny. Na szczęście udało mi się powstrzymać i dowiedziałam się tego kiedy  już miałam czas, żeby spokojnie doczytać do końca. 

Autor, który w akcję swojego opowiadania wplótł także uwagi dotyczące "detective novel", rozprawiając o postaci prywatnego detektywa napisał, że może on czasem, w przeciwieństwie do funkcjonariuszy policji odczuwać sympatię, czy litość dla przestępcy. Przyznam, że w tym wypadku i mnie zdarzyło się odczuć sympatię dla jednego z (być może mimowolnych) przestępców i równocześnie tytułowego bohatera książki- arlekina, jadowitego węża koralowego z zieloną pręgą, kiedy ten piękny, rzadki okaz został przejechany przez ciężarówkę.

Ogólnie, uważam,że umiejętnie dawkowane napięcie, oryginalny pomysł na intrygę, zawężenie kręgu podejrzanych, przez co historia staje się jeszcze bardziej emocjonująca, oraz ciekawe postaci sprawiają, że Śmierć Arlekina to jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie jak dotąd powieści niebieskiej serii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz