niedziela, 15 maja 2016

Tradycja starszych vs miłość bliźniego

Tytuł: Pandemonium
Autor: Kostas Akrivos
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Moja ocena: 3/5
Największy plus: motyw: tradycja vs dobro bliźniego
Największy minus: schematyczność 


Powieść Kostasa Akrivosa "Pandemonium" opiera się na występującym w popkulturze częstym, wręcz oklepanym schemacie: facet (który, żeby było bardziej "kontrowersyjnie" jest np. mnichem) spotyka kobietę. Błyskawicznie zakochują się w sobie. Jeszcze szybciej idą do łóżka. Jest im razem mega fantastycznie. Następnie kobieta zachodzi w ciążę. Facet, który był tak fantastyczny w łóżku okazuje się egoistycznym dupkiem. Zostawia kobietę, względnie budzą się w nim odruchy sumienia i postanawia jej w jakiś sposób pomóc, jednak nigdy nie idzie na całość we wzięciu na siebie odpowiedzialności za swoje czyny.

Głównym tłem dla owej "kontrowersyjnej" love story zdecydował się uczynić autor jeden z monasterów na górze Atos- miejscu dosyć osobliwym z uwagi na to, że zgodnie z wielowiekową tradycją nie mają tam wstępu kobiety a nawet, jak dopowiada tłumacz, niejaki Michał Bzinkowski, zwierzęta płci żeńskiej. Protagonistą powieści jest mnich Nifonas- mięczakowaty typ roztkliwiający się nad swoją łódeczką, rozmyślający o aniołkach, którym opadają pióra ze skrzydeł (w postaci śniegu) i zasłaniający swój brak odpowiedzialności Boskimi doświadczeniami. Sploty okoliczności sprawiają, że musi ukrywać w swej celi będącą z nim w ciąży kobietę. Niestety, na skutek nieodpowiednich warunków i braku pomocy medycznej życie tej ostatniej staje się zagrożone. Pomoc wymagałaby wydania sekretu, złamania tabu przez wieki uświęconej tradycji, co naraziłoby na szwank osobistą reputację mnichów i ustanowiłoby niebezpieczny precedens, który mógłby doprowadzić do złamania zakazu przebywania kobiet na "świętej" górze. Z drugiej strony, objawiająca się jednemu z mnichów darzona w tym miejscu niepomiernym szacunkiem Matka Boska prosi, by kobietę uratować. Co okaże się ważniejsze? Co zwycięży? Ludzka tradycja czy chrześcijańska zasada miłości bliźniego (wyrażona np. w przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie)? A może to napięcie da się w jakiś sposób pogodzić- na przykład interpretując przesłanie z niebios stosownie do własnych inklinacji? 

Konfrontacja tych dwóch wartości, której szczyt zostaje osiągnięty, gdy kobieta wydaje na świat dzieci jest punktem kulminacyjnym powieści. Jednak w jej treść wplatają się także inne "konfrontacje": racjonalizm vs wiara w cuda oraz partykularyzm vs ekumenizm. To ważne i niosące ogromny potencjał tematy. Niestety, obawiam się, że ten potencjał został w dużym stopniu zaprzepaszczony. Myślę, że stało się tak głównie z powodu schematyczności o której pisałam na początku. Nie podobały mi się również pseudo-teologiczne wynurzenia autora w ostatnim rozdziale.  (W ogólności, nie lubię kiedy autorzy piszą o sobie i włączają do swoich dzieł rozważania o własnym procesie twórczym. Uważam że jest to postawa wysoce narcystyczna). Wiele rzeczy w książce było mocno naciąganych (jak np. to możliwe, żeby Nifonasowi przez tyle czasu udało się ukrywać w celi kobietę i nikt tego nie zauważył? Nienaturalna wydaje mi się również bierność tej ostatniej i brak woli życia. Zamiast krzyczeć żeby ją ratowano słucha w milczeniu starożytnych "proroctw" i się wykrwawia.) Język powieści także szczególnie nie zachwyca. Biorąc to wszystko pod uwagę,  książkę K. Akrivosa oceniłabym jako przeciętną. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz